Jak wygląda praca tłumacza przysięgłego w Polsce i innych krajach

 In Blog

Trójkolorowy sznureczek i rozetka czyli praca tłumacza przysięgłego w innych krajach oraz o karkołomności opisywanie fizycznych cech dokumentów w tłumaczeniach uwierzytelnionych.

Kiedy robiłam ostatnio uwierzytelnione tłumaczenie na język hiszpański notarialnego poświadczenia podpisu, podczas którego karkołomnie próbowałam opisać po hiszpańsku dokument związany “specjalnym  sznureczkiem” (tak, po polsku też brzmi to dziwnie i mój mąż, radca prawny, też nie wiedział czy ten sznureczek ma swoje własne imię), natrafiłam w internecie na informator MSW na temat zawodu tłumacza przysięgłego w różnych krajach UE.

Tłumaczenia przysięgłe w innych krajach

Rzeczony sznureczek pojawił się tam kilka razy. Pojawiła się też “tulejka”, którą tłumacz przysięgły w Chorwacji musi związane sznureczkiem tłumaczenie uwierzytelnione zabezpieczyć, “specjalna nalepka” którą później musi ten sznurek zakleić. Tłumacze przysięgli u naszych południowych sąsiadów muszą zabezpieczać dokument specjalnym trójkolorowym sznureczkiem w barwach narodowych Republiki Czeskiej. W Bułgarii nakleja się “specjalny sticker” z indywidualnym numerem kodu. W Estonii dokumenty zabezpieczane są tłoczoną pieczęcią. Tłumaczenia „przysięgłe” w Hiszpanii powinny być drukowane na specjalnym papierze choć, co wcale mnie nie zaskakuje, nie jest on koniecznie wymagany, tylko raczej wskazany.

Tłumacz przysięgły języka hiszpańskiego w Polsce

Jeżeli komuś wydaje się, że w Polsce zawody regulowane obłożone są zbyt wielką liczbą formalności, ceregieli, stempli, pieczęci, znaków wodnych, hologramów, rozetek (!!!) etc., to okazuje się, że w wielu krajach UE jest tego jeszcze więcej, a my na szczęście nie musimy jeszcze doczepiać do dokumentów biało-czerwonej flagi przyczepionej do wykałaczki. Choć nie możemy też się równać się do Finlandii, Anglii, Walii czy Niemiec, gdzie wymagania formalne są bardzo niewielkie, często jedynie jest to podpis i pieczęć w dowolnej formie. Niestety od razu nasuwa mi się myśl, że w krajach z większym zaufaniem do obywatela i wysoko rozwiniętą kulturą prawną pojawia się w tych kwestiach więcej luzu, a niestety rozetki, naklejki i pieczęcie kojarzą mi się jakoś carsko i opresyjnie (wcale-nie-paradoksalnie PRL też je lubił).

Osobiście uważam, że stawiać się powinno na jakość samego tłumaczenia uwierzytelnionego, a nie na podbijanie ego tłumacza przysięgłego za pomocą pięknych i efektownych, acz mało użytecznych atrybutów. Natomiast co do karkołomności opisywania fizycznych cech dokumentu i szukania odpowiedników w języku tłumaczenia, każdy tłumacz przysięgły musi się z tym zmierzyć i namęczyć z „rozetkami” i „sznureczkami”. Kodeks Tłumacza Przysięgłego w paragrafie 27 każe umieszczać nam „wzmianki o zewnętrznych cechach dokumentu” i choć dyskusje trwają na temat tego, czy sznureczki należy opisywać, czy może tylko konstatować, że dokument jest trwale połączony, dla mnie opisywanie dokumentu jest często bardziej meczące i czasochłonne niż samo tłumaczenie.

Zródła:
tepis.org.pl/wp-content/uploads/przepisy-prawa/kodeks-tp.pdf